Bohaterowie

BOHATEROWIE
Julka Bryk- główna bohaterka, dziewiętnastoletnia optymistka, zakochana w siatkówce. Znajomi mówią na nią Mańka. Mieszka nieopodal Rzeszowa.
Ania Piątek- najlepsza przyjaciółka i sąsiadka Julki.
Matt Anderson- amerykański siatkarz, na co dzień broniący barw Zenitu Kazań. Mimo swojej popularności nadal nie znalazł swojej drugiej polówki.
Fabian Drzyzga- 22 letni( odmłodzony na potrzeby opowiadania) rozgrywający Resovii Rzeszów. Został powołany do reprezentacji, dlatego nie ma czasu na szukanie miłości.

wtorek, 15 lipca 2014

                 ROZDZIAŁ SIÓDMY 
Pożegnałam się z Anką i weszłam do miejskiego (jak zwykle bez biletu).
Wysiadłam na moim przystanku i od razu dostrzegłam autokar siatkarzy. No pięknie jak zwykle się spóźniłam. Wzięłam moją walizkę i pobiegłam w stronę grupki siatkarzy.
- Karol! Bądź chociaż raz w życiu gentelmenem i pomóż jej z walizką, niech się Mała od razu nie zraża. - Powiedział mój zbawiciel Igła.
- A ty nie możesz? Widzisz że kawę piję. - Powiedział oburzony Kłos.
- Zawsze kawę możesz dać mi a z resztą młodszy jesteś. - Nadal dyskutowali gdy ja już wsadzałam walizkę do bagażnika.
- Igła, staruszku nie przemęczaj się. Dałam sobie radę sama. - Podeszłam i przywitałam się z chłopakami na co zareagowali huraoptymizmem.
- A już się bałem że nie będzie miał kto uwieczniać mojego piękna - Powiedział z uśmiechem Winiar. Cieszyłam się że tak miło mnie przywitali. Już wiedziałam że ten miesiąc będzie najlepszy w moim życiu, no bo kto by nie chciał spedzic z nimi połowy wakacji. Naszą jakże ciekawą konwersację o rozpuszczalnej kawie przerwał Stefan.
- Dobra chłopaki zbierajcie się. - Krzyknął Antiga i wsiadł do autokaru.
- Mańka słyszałaś trenera? Nie jedziesz z nami. Chyba że płeć zmieniłaś? - Powiedział ironicznym tonem Winiar.
- Michałku, kto inny lepiej uwieczni Twoje piękno jak nie ja? - Położyłam rękę na jego ramieniu.
- Twój argument jest nie do przebicia, wsiadaj. - Przepuścił mnie chyba jedyny gentelmen w reprezentacji. Już siadałam na pierwszym wolnym miejscu w autokarze gdy Igła wydarł się na cały autokar.
- Mańka, dawaj do nas. Zająłem Ci miejsce. - Pełna nadziej podeszłam na tylne siedzenia. Wolne miejsce było tuż przed Krzyśkiem, a przede mną siedział Kurek z Winiarem. Gdy już usiadłam do autokaru wbiegł spóźniony Fabian. Niebezpiecznie szybko poruszał się w moim kierunku z kawą w ręku. Drzyzga zahaczył o wystawiony łokieć Michał i cała jego kawa wylądowała na mojej bluzce.
- Ty niemoto! Ślepy jesteś? Zobacz jak ja wyglądam!! Ta bluzka do niczego się już nie nadaję. Teraz za karę dawaj mi swoją. - Moja histeria przyciągnęła uwagę wszystkich osób. Fabian nie mogąc powstrzymać się od śmiechu, spojrzał na mnie cwaniacko.
- Jeśli chcesz żebym się rozebrał wystarczyło powiedzieć. - Poruszył charakterystycznie brwiami a ja zirytowana usiadłam przy oknie wtedy on usiadł na miejscu obok.
- Co się gapisz? Myślisz ze zdejmę te bluzkę?? Wole siedzieć w mokrej niż się przed Tobą rozebrać!! Tak w ogóle to złaź z tego miejsca bo moja torebka tez musi gdzieś siedzieć. - Moja cierpliwość się skończyła.
-Słucham ?? Przecież to MOJE miejsce - zaakcentował przed ostatnie słowo.                                                      -Kto pierwszy ten lepszy kotku - powiedziałam sarkastycznie kładąc torebkę na jego kolanach. Bezczelnie pokazał mi język i założył słuchawki.
- Arr aż iskry lecą- zaśmiał się Igła. Podroż przeciągała się a ja siedziałam oburzona nic się nie odzywając do osobnika siedzącego obok mnie. Niezręczną cisze przerwał Winiar śpiewając jedna ze swoich ulubionych piosenek. Michał odwrócił się w nasza stronę puszczając oczko do Igły, na co Fabian myśląc ze on coś od niego chce wyjął z uszu słuchawki i wtedy Winiar zaczął śpiewać.
- Czy ten Pan i Panie są w sobie zakochani......- zmrużyłam oczy patrząc na Michała gdy Kurek wstał i zaczął krzyczeć.
- Gorzko, gorzko - Reszta się dołączyła do tych okrzyków. Rozbawiony Fabian złapał za zasłonkę przy oknie zasłaniając nasze twarze i uśmiechając się do mnie szeroko.
- Nawet na to nie licz- powiedziałam jednocześnie go odpychając, on stracił równowagę i pociągnął za zasłonkę urywając cztery żabki.
- Julka nie wiedziałem ze jesteś taka ostra - skomentował Igła z podziwem.
- Ostra, lubię takie - powiedział Winiar.
- Nie dla psa kiełbasa - skwitował Fabian, za co dostał łokciem w żebra.
- Wiec nie masz na co liczyć- odgryzłam się rozgrywającemu. Dalsza podroż minęła już śpiewająco ponieważ Michał przygotowywał się do występu u xfajtersów. Wreszcie dojechaliśmy do Spały. Gdy szarpałam sie z bagażem ktoś złapał za ucho mojej walizki i pomógł mi wyciągnąć.
- Co ty na wojnę się szykujesz? - zapytał z rozbawieniem Piotrek Nowakowski.
- Nie tylko na miesiąc z wariatami - odpowiedziałam zadzierając głowę wysoko do góry.
- Dzięki za komplement- odpowiedział odnosząc mój bagaż na hol, gdzie miała być zbiórka.
Tam trener rozdawał kluczyki do pokojów mówiąc
- Dobierzcie się w dwójki , oczywiście ty Julka będziesz miała osobny pokój- powiedział dając mi kluczyk do pokoju nr.305
-Chyba że wolisz mieszkać z Fabianem.- zażartował Kurek. Spojrzałam się spod byka i poszłam zanieść bagaż. Stojąc przy drzwiach zauważyłam ze moimi sąsiadami z lewej strony będą Fabian z Igła a z prawej Piotrek z Bartkiem. Pokój był całkiem przyjemny choć trochę mały. Wyjęłam czysta koszulkę i gdy weszłam do łazienki aby się przebrać , ktoś wszedł do mojego pokoju. Przestraszyłam się i szybko zmieniłam bluzkę. Niezapowiedzianym gościem był Igła.
- Pukać mamusia nie nauczyła??- zapytałam z ironią.
- A Ciebie ze nie zostawia się niedomkniętych drzwi? A tak ogólnie to wpadłem powiedzieć ze kolacja jest o 18.30. Dobra idę odpocząć i Tobie tez to radze nie wyglądasz za dobrze- Powiedział puszczając do mnie oczko i wyszedł. upewniłam się ze drzwi są zamknięte i położyłam się ponieważ była dopiero 17 , a faktycznie nie wyglądałam za dobrze. Po chwili zasnęłam nie nastawiając budzika...



Hej :) Co sadzicie o tym rozdziale?? Nie nudzą was takie długie rozdziały??

poniedziałek, 14 lipca 2014

ROZDZIAŁ SZÓSTY

Pożegnałam się z chłopakami ale musiałam się pożegnać jeszcze z kimś. Siatkarze USA wychodzili ze Spodka i wędrowali w stronę ich autokaru a ja siedziałam na murku czekając na Matta. Chłopak chyba mnie nie zauważył bo przeszedł obojętnie. Złapałam go za rękaw bluzy i zobaczyłam że się uśmiecha. -Chciałeś odjechać bez pożegnania? - Spytałam i zrobiłam z ust podkówkę. - Szukałem Cię na hali a ty zniknęłaś. Już się bałem że pojechałaś do domu. - Powiedział siadając obok mnie. - Chciałabym Ci podziękować. - Za co? - Zaciekawił się siatkarz. - Za wszystko. Za to że bałeś się o mnie gdy się źle czułam, za pamiątkowy zeszyt z podpisami, za bilet. - Wtedy chłopak mnie objął i szepnął do ucha. - To ja Ci dziękuje. Za ten czas który ze mną spędziłaś. - Matt? - Odchyliłam się od przyjmującego. - Obiecaj że mnie nigdy nie zapomnisz. - Obiecuję. - Jeszcze przez kilka minut siedzieliśmy wtuleni w siebie jak para zakochanych nastolatków ale dobre się szybko kończy. - Ejj! Zapomniałeś mi się wpisać. - Wyjęłam z torebki zeszyt który wczorajszego dnia mi podarował. Zauważyłam że mój bus już przyjechał i pożegnałam się z moim towarzyszem buziakiem w policzek i czułym, ostatnim objęciem. Po wejściu do wejściu do miejskiego, oparłam głowę o szybę i widziałam machającego Andersona. Wtedy po moim policzku spłynęła łza. Szybko ją otarłam bo wiedziałam że to w niczym nie pomoże. Wzięłam głęboki oddech i przypomniałam sobie o tym że muszę zadzwonić do mamy żeby ją uprzedzić o której przyjedziemy. Kierowca zatrzymał się na moim przystanku, wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam do mamy idąc szybkim tempem do domu. Zapukałam do drzwi i momentalnie otworzyła mi Anka rzucając mi się na szyję.
- Wygraliśmy!! Czujesz to? Znowu wygraliśmy. - Najwyraźniej nie mogła powstrzymać emocji ale to u niej standard. - Haha wiem głupku. - Weszliśmy do środka, przywitałam się z Panią Jadzią z którą trochę porozmawiałyśmy przy kolacji i poszłam z moją przyjaciółka do "jej" pokoju. - A ty co się nic nie chwalisz? Jak tam z Fabianem? - Od razu zasypała mnie pytaniami Anka. - Z Fabianem? A co ma być? - Udawałam że nie wiem o co chodzi. - Nie denerwuj mnie nawet. Nie mów mi że nadal tak się do siebie rzucacie? - Dzisiaj było idealnie. - Opowiedziałam mojej przyjaciółce wszystko co się dzisiaj zdarzyło. - Naprawdę możesz być fotografem reprezentacji Polski?! - Chyba nadal nie mogła w to uwierzyć. - No na serio. Antiga sam mi zaproponował to stanowisko bo ich obecny fotograf jest na zwolnieniu chorobowym. - Wyjaśniłam dziewczynie. - I co? Zgodziłaś się? Powiedz że się zgodziłaś! - Mam się zastanowić i jutro dać znać trenerowi. Ja pewnie że chce ale muszę porozmawiać z rodzicami. Niby jestem pełnoletnie i są wakacje ale wiesz jacy oni są. - Dobra to dzwoń do swojej mamy i się spytaj a jak się zgodzi to powiedz że Ci się nie opłaca przyjeżdżać, a z resztą jest już dość późno to zostaniemy u babci jeszcze tą noc. - No ok to poczekaj chwilę. - Bałam się że mama mi nie pozwoli ale w głębi duszy miałam dobre przeczucie. - I co? Zgodzili się? No mów! - Szarpała mną Anka. - Taaaak!!!!! - Krzyknęłam chyba trochę za głośno bo Anki babcia aż do nas zajrzała czy wszystko w porządku. - Czujesz to? Od jutra przez miesiąc będę na wszystkich meczach, będę mieszkała razem z naszymi siatkarzami w hotelu. Czy ty to czujesz? - Mańka, jestem z Ciebie dumna! - Mocno przytuliła mnie przyjaciółka.
Gdy opanowałyśmy emocję położyłyśmy się do łóżka. Anka szybko usnęła ale ja cały czas miałam w głowie to co się dzisiaj zdarzyło. Cieszyłam się że pogodziłam się z Fabianem, że dobrze się dogaduję nie tylko z nim, ale z wszystkimi chłopakami co było teraz ważne bo miałam z nimi spędzić cały miesiąc ale humor mi się popsuł gdy przypomniało mi się pożegnanie z Mattem. Znałam Go zaledwie od dwóch dni a czuję jak by mi ktoś zabrał cząstkę siebie. Usnęłam z nadzieją że Go jeszcze zobaczę.
Rano obudziłam się w znakomitym humorze. Wydarłam się Ance do ucha, że jest śniadanie a ona momentalnie się ocknęła.
- Śniadanie? Uuu a co jemy? - Powiedziałam jeszcze zaspana. - Wstawaj śpiochu! Twoje życie kręci się tylko wokół jedzenia.. - I siatkówki. - Poprawiła mnie przyjaciółka. Zajęłam sobie pierwsza łazienkę a gdy z niej wyszłam postanowiłam zadzwonić do Antigi. - Dzień dobry. Tu Julka Bryk ja w sprawie..- Nie dał mi dokończyć mężczyzna. - Witam. Mam nadzieję że rodzice się zgodzili? Jesteś ostatnią deską ratunku. - Na szczęście się zgodzili. - Powiedziałam uśmiechając się do telefonu. - Bardzo się cieszę! Rozumiem że jesteś nadal w Katowicach? - Tak ale nie znam tego miasta za dobrze ponieważ jestem tu pierwszy raz. - Hmm w takim razie przyjdź o 11 pod halę. Podjedziemy po ciebie z chłopakami autokarem.- Wesołym głosem powiedział Stefan. - Będę na pewno. Dziękuję i do zobaczenia. - Do zobaczenia.- Odpowiedział trener.
Anka wyszła z łazienki i stwierdziła że przyjaźni się z wariatką bo gadam sama ze sobą. Ehh i wszystko musiałam jej wyjaśnić. O godzinie 10.30 poszłam z Anka na przystanek. - Nie sądziłam że kiedyś to powiem ale będę za Tobą tęsknić.- Powiedziałam przyjaciółce za co dostałam palcem w żebro. - Ja za Tobą też wariatko! - Pożegnałam się z Anką i weszłam do miejskiego (jak zwykle bez biletu).


Ogłoszenie parafialne! Kochani, ciesze się że odwiedzacie mojego bloga ale chciałabym Was prosić o opinie na temat opowiadania, czy wam się podoba, może coś zmienić? Czytasz = komentujesz! Dla Was to tylko chwila a dla mnie wena na następny rozdział. Pozdrawiam.

niedziela, 13 lipca 2014

ROZDZIAŁ PIĄTY

Po spożyciu posiłku przebrałam się w koszulkę reprezentacyjną z numerem 16 i pojechałam miejskim pad halę. Wyjęłam swój bilet z torebki i weszłam do środka. Na trybunach nie było jeszcze za dużo ludzi bo przyjechałam trochę wcześniej. Zajęłam swoje miejsce na trybunach i wyjęłam aparat by zrobić kilka fotek jak siatkarze będą się rozgrzewać. Uwielbiałam robić zdjęcia ale nigdy nie miałam profesjonalnego sprzętu. Po kilku minutach na boisko weszły oba zespoły. Od razu mój wzrok przyciągnął Matthew który mi machał, w sumie to sama nie byłam pewna czy to do mnie bo jak się odwróciłam to połowa z dziewczyn tam siedzących zaczęła do niego machać. Gdy odmachałam chłopakowi zaczął iść w moim kierunku. Nie postrzeżenie wzięłam aparat do ręki i gdy się zbliżył zrobiłam mu zdjęcie. - Cheese!! - Wykrzyczałam a ten zaczął się śmiać. - No co? Pamiątkowe zdjęcie musi być. - To w takim razie jak chcę mieć zdjęcie z Tobą. - Nie protestując zbliżyłam się do barierki by zrobić sobie selfie z siatkarzem gdy ten złapał mnie w pasie i przełożył przez barierkę! Mocno złapałam go za szyję bo się okropnie przestraszyłam. - Wbijasz mi paznokcie w szyję - powiedział przez śmiech przyjmujący. - Haha przepraszam. Mówiłam Ci że jesteś wariatem? - Ciągnie swój do swego. - powiedział przejmując aparat i zrobił nam zdjęcie.Niestety, siatkarz poszedł się rozgrzewać a ja robiłam zdjęcia naszym Orzełkom. Na celownik wzięłam... Winiara! On zawsze bosko wychodzi na zdjęciach. Po zrobieniu kilkudziesięciu zdjęć moim "modelom" postanowiłam zrobić zasadzkę na Fabiana. Wiem że jakoś nasza znajomość nie za ciekawie się zaczęła ale wbrew pozorom bardzo go lubiłam. Był trochę zadziorny ale dzięki temu miał charakter. Chcąc zrealizować mój jakże chytry plan zaczęłam machać do mojej ofiary, znaczy Fabiana. Ten niczego nie podejrzewając podszedł do mnie i uśmiechnął choć w jego oczach widziałam smutek. Gdy ten stanął na wprost mojego siedzenia szybko zrobiłam mu zdjęcie krzycząc "uśmiech". - Fabian, - nie mogłam powstrzymać śmiechu patrząc na zrobione przed chwilą zdjęcie - Twoja mina jest bezcenna. - Chłopak spojrzał na aparat posyłając mi uśmiech. - Hej, czemu jesteś taki smuty? Za to że wczoraj byłam taka nie miła? nie przejmuj się... dla każdego taka jestem! - Uniosłam dumnie głowę ale to nadal mu nie poprawiło humoru. - A dla Matta też jesteś taka "nie miła"? - Powiedział smutnym głosem. To był dla mnie cios. Faktycznie, Fabiana potraktowałam szorstko mimo tego że mnie przeprosił a na Matta nawet się nie wydarłam. Hmm trzeba to zmienić. - No dobraa, jak chcesz to Tobie też pozwolę sobie za mną zrobić zdjęcie. - Szybko go objęłam i zrobiłam zdjęcie. - To zdjęcie jest najlepsze na świecie. A wiesz dlaczego? Bo z Tobą! - Nareszcie na jego twarzy pojawił się szczery uśmiech. - Nie Julka. Jest najlepsze na świecie bo ty tam jesteś. - Puścił mi oczko i zaczął iść do swoich kolegów. - Skopcie im dzisiaj tyłki! - Nie mogłam się powstrzymać żeby tego nie krzyknąć. Mecz się zaczął.. od asa serwisowego Kurka! Dzisiaj w przeciwieństwie do wczorajszego meczu graliśmy na przewagi, ale pierwszy set był nasz. Jeszcze drugi set się nie zaczął a ja już miałam mnóstwo zdjęć. Drugi set również powędrował na nasze konto, trudności zaczęły się w secie numer 3. Polacy nie mogli poradzić sobie z trudna zagrywką Andersona i atakami Holta ze środka. Na szczęście w czwartym secie było już znacznie łatwiej. W końcu my mamy na środku Nowakowskiego co nie? Cały mecz skończył się wynikiem 3-1 dla nas. Radość kibiców była ogromna! Ogólnie atmosfera w Spodku przeszła wszystko. Po całym tym szaleństwie na trybunach wyszłam za barierkę widząc Fabiana który zmierza w moim kierunku. - Uuu Fabian, nie przedstawisz nam swojej koleżanki? - Powiedział, a raczej wydarł się Kubiak. - No właśnie Fabian nie przedstawisz mi swoich kolegów? - Zrobiłam z ust podkówkę czym wywołałam śmiech wśród siatkarzy. - No więc tak. Chłopaki to jest Julka ale mówce na nią Mańka bo śmiesznie brzmi - Powiedział Fabian za co dostał z łokcia w żebro. - No dobra Mańka brzmi bardzo, hmm dostojnie! - Przywitałam się z każdym z siatkarzy i pokazałam Fabianowi (i reszcie siatkarzy patrzących przez ramię) zdjęcia które im zrobiłam. Śmiechu było przy tym co nie miara aż w końcu doszliśmy do mojego zdjęcia z Fabianem, co było skutkiem grupowego "Uuuuuu" u moich nowych znajomych. Gdy chłopaki mieli iść do szatni przyszedł trener a ja się speszyłam. - Dzień dobry. Pani jest fotografem? - Powiedział Stefan Antiga. Nie zdążyłam nic powiedzieć bo do rozmowy dołączył się Drzyzga. - Nie ale być powinna. Robi świetne zdjęcia, niech trener sam zobaczy. - Powiedział Fabian dając mężczyźnie mój aparat. Ignaczak który stał obok nas również dorzucił swoje trzy grosze. Kochany Igła. - Ja, jako profesjonalista, polecam trenerowi Mańkę, uhg znaczy Julkę! - Szybko poprawił się libero.A ja stałam w osłupieniu bo nie wiedziałam o co chodzi. Wreszcie wszystko wyjaśnił Antiga. - Twoje zdjęcia są naprawdę dobre. Nasz fotograf odszedł na - i tu chyba nie mógł znaleźć słowa. - Chorobowe trenerze. - Dokończył Krzysiek. - O właśnie. I potrzebujemy pilnie fotografa. Czy była byś zainteresowana? - Nie wiedziałam co powiedzieć. - Tak, bardzo się ciesz że akurat ja dostałam taką szansę ale nie mam profesjonalnego sprzętu. - O to proszę się nie martwić. Aparat i te inne rzeczy dostaniesz jutro. Oczywiście jeżeli byś się zdecydowała. - Te słowa wywołały uśmiech na mojej twarzy. - Mogłabym dać znać Panu jutro? Muszę skontaktować się z rodzicami. - Nie ma problemu. I jeszcze jedno - Powiedział mężczyzna podając mi dłoń - Stefan jestem. - Julia Bryk. - Chwilę jeszcze porozmawiałam z trenerem który dał mi numer telefonu jak bym się zdecydowała a chłopaki zaczęli wychodzić z szatni. W sumie nawet nie zauważyłam kiedy odeszli bo tak się zagadałam za Stefanem. - I jak? Zgodziłaś się? No mów bo ciekaw jestem! - Powiedział na jednym tchu Igła. - Powiedziałam że muszę się zastanowić i spytać rodziców co na to powiedzą. Ale są wakacje. Więc myślę że będziecie na mnie skazani.- Dosłownie w tym momencie dostałam grupowego przytulasa od Ignaczaka, Fabiana, Winiarskiego, Dzika i Kurka. Wszyscy mi pogratulowali. Ja zrobiłam to samo, w końcu wygrali bardzo ważny mecz. Chłopaki mówili że muszę przyjąć to stanowisko bo jestem pod "groźbą śmierci" jak to ujął Kłos i zapowiedzieli żebym się szykowała jutro na imprezę bo to trzeba uczcić. W sumie nie wiem czy chodziło im o wygrany mecz czy o moją nową, przyszłą, miesięczną pracę ale.. whatever ? Nie ważne jaka okazja, ważne że jest! Pożegnałam się z siatkarzami ale musiałam się pożegnać jeszcze z kimś.

sobota, 12 lipca 2014

                 ROZDZIAŁ CZWARTY
Po całym tym zdarzeniu z Andersonem który wręczył mi bilet, pożegnałam się z oboma siatkarzami i udałam się z moją przyjaciółką w stronę wyjścia z hali. Idąc usłyszałam czyjeś wołanie ale nie byłam pewna czy to nas, więc postanowiłam iść dalej. - Mańka chyba ktoś nas woła - Powiedziała Anka, odwracając się za siebie - Zobacz to Fabian.- Nic nie mówiąc szybko się odwróciłam i zobaczyłam biegnącego siatkarza. - Ej, dziewczyny, chyba któraś zostawiła torebkę na hali. - No tak. Cała ja. Jak zawsze roztargniona.. - Moja torebka!! Boże chyba mam sklerozę, dziękuję Ci. - Dobrze że było ciemno bo moje policzki nabrały różowego koloru. - Tu proszę - Powiedział rozgrywający wskazując palcem na swój policzek. - Aaa chciał byś.. - Cwaniacko się uśmiechnęłam i splotłam ręce na piersiach. Wtedy do rozmowy wtrąciła się Anka. - Mańka nie marudź i Go całuj bo nam miejski odjedzie! -Bez zastanowienia pocałowałam siatkarza w policzek. Gdy się do niego przysunęłam, poczułam zapach jego perfum. Były takie.. kuszące. Nie miałam czasu więc gdy Go pocałowałam ostatni raz wciągnęłam ten czarujący zapach.
Przy wsiadaniu do autobusu dopiero sobie uświadomiłam że przecież my mamy wracać z Anki mamą! - Anka jaki miejski? Przecież wracamy z twoją mamą. - Ojj ty roztargniona dziewucho! Moja mama zajechała do babci bo nie opłacało się jej wracać do domu. Mówiłam Ci że mam rodzinę w Katowicach ale tak jest jak się mnie nie słucha. A więc skoro ty masz jutro iść na mecz to zanocujemy u mojej babci a mamę namówię że przyjedziemy jutro pociągiem, co ty na to? - Niby wszystko OK, ale to będzie nie fair jak ja będę na meczu a ty będziesz siedziała w domu.. - Mańka bez dyskusji! Ja babci dawno nie widziałam to nawet dobrze się składa że jutro spędzę z nią ten dzień. - Po tych słowach przytuliłam moją przyjaciółkę z całych sił. - Hahaha udusisz mnie! Choć bo to nasz przystanek. - Wyszłyśmy z autobusu i powolnym tempem poszliśmy do domu babci Anki czyli Pani Jadzi. Po drodze opowiedziałam dziewczynie jak poznałam Matta na co ona teatralnie otarła łzę, mówiąc że to takie "romantiko" i wybuchłyśmy śmiechem. Nim się obejrzałam byliśmy już pod blokiem gdzie mieszkała Pani Jadzia.
- Dobry wieczór - Przywitałam się z kobietą. - Oo dobry wieczór. Wchodźcie dziewczynki, wchodźcie - Ciepło przywitała nas babcia Anki. - Wy pewnie głodne jesteście, siadajcie ja wam zaraz zupy odgrzeje! - Chciałam grzecznie odmówić bo nie byłam głodna ale Anka powiedziała że i tak nam coś wepchnie więc nie było sensu odmawiać. Po zjedzeniu kolacji poszłyśmy się umyć i przegadałyśmy całą noc. Następnego ranka zjadłyśmy śniadanie które przygotowała nam Pani Jadzia. Przed południem trochę nam się nudziło i - jak to my- nie mogłyśmy usiedzieć w domu, gdy ulice stąd była OGROMNA galeria.
- Jezu zobacz jakie cudo! Ta kiecka jest uszyta na mnie. - Nie mogłam się powstrzymać by nie przymierzyć tej sukienki. - Aaa wyglądasz czadowo. Zobacz te buty. Hmm pasują idealnie do tej torebki. - I tak minęło nam całe popołudnie. A nie, jeszcze poszłyśmy do M'c Donalds ale doszłyśmy do wniosku że nie będziemy nic jadły bo babcia Jadzia i tak by nam kazała zjeść obiad. Zjadłam, przebrałam się w koszulkę reprezentacyjną z numerem 16 i pojechałam miejskim pod halę....


HEJ :) ciesze się bardzo,ponieważ tak dużo osób odwiedza mojego bloga :D Dziękuję wam za to :* czekam na wasze opinie w komentarzach :D Pozdrawiam :D

piątek, 11 lipca 2014

ROZDZIAŁ TRZECI

Złapał mnie za rękę i pociągnął w znajomym mi już kierunku. Czułam się trochę nieswojo 
ponieważ siatkarza znałam tylko od kilku minut ale starałam się to ignorować, bardziej bałam się reakcji tych wszystkich fanek Matta siedzących na trybunach gdy zobaczą że idzie za mną za rękę. Gdy szliśmy koło boiska czułam na sobie wzrok wszystkich siatkarzy obecnych w budynku i nie tylko ich bo na trybunach zostało jeszcze mała grupka kibiców w tym Anka która zamieniała widząc mnie z przyjmującym reprezentacji USA.
- Matt ale ja żartowałam z tym rewanżem. - Próbowałam przekonać chłopaka - Ja na prawdę nic nie chce, no chociaż autografem bym nie pogardziła. - Ale ja chcę Ci wynagrodzić to że doznałaś zderzenia z drzwiami przeze mnie - Powiedział siatkarz posyłając mi zabójczy uśmiech.
Gdy podeszliśmy do ławki rezerwowych powiedział żebym poczekała a on za niedługo przyjdzie. Korzystając z okazji chciałam iść zebrać podpisy od naszych siatkarzy którzy jeszcze byli na sali lecz ktoś usiadł na miejscu obok mnie w ławce.
- No, no widzę że się nie zgubiłaś. Najwyraźniej miałaś dobrego przewodnika. - Powiedział nie kto inny jak Fabian Drzyzga. - Wiesz.. wzięłam sobie do serca to co mi powiedziałeś i sprawiłam sobie własnego GPS'a. - Powiedziałam unosząc głowę na znak triumfu. Nagle usłyszałam Ankę która zmierzała w moim kierunku jak zwykle drąc się na cały regulator.
- Mańka!!!- Tylko tyle udało mi się zrozumieć, najwyraźniej Fabianowi też bo zaczął się śmiać jak opętany. - A ty z czego się tak śmiejesz? - Powiedziałam surowym tonem. - Z niczego Mańko - zaakcentował ostatnie słowo i znowu wybuchł śmiechem. - Ej! Mańka to tylko przezwisko, zresztą już się do niego przyzwyczaiłam. A na imię mam Julia, dla Ciebie Pani Julia.- Powiedziałam gdy doszła do nas Anka (którą powinnam zabić!)
- Ty chcesz żebym ja nerwicy przez Ciebie dostała?! Ileż można siedzieć w łazience! Wybaczam Ci to że mnie zostawiłaś tylko dlatego że spotkałaś Andersona! A tak w ogóle gdzie ty się na niego natknęłaś?! Już myślałam że.. Ooo Fabian? Fabian Drzyzga?! Mańka ja nie wiedziałam że ty takie znajomości masz! - Powiedziała prawie na jednym tchu dziewczyna.
- Spokojnie oddychaj Anno. - nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
- To jest Anka, moja przyjaciółka -Przedstawiłam dziewczynę siatkarzowi gdy ujrzałam sylwetkę Matta.
- Oo Mańka idzie twój przewodnik. - Powiedział zabawnym tonem rozgrywający. Hmm? Czyżby był zazdrosny? Nie, to nie możliwe! Jestem zwykłą dziewczyną, to nawet nie realne żeby taki siatkarz jak on był o mnie zazdrosny. Zresztą znamy się od paru chwili. Mój monolog przerwał nadchodzący Matt. - Mówiłaś coś o autografach co nie? - W tej chwili Anderson wyjął zza pleców zeszyt z podpisami swoich kolegów z reprezentacji. Moja radość była nie do opisania, wiedziałam że sama bym tych autografów nie zebrała ponieważ siatkarze poszli już do szatni. - Nie przedstawiłaś mi swojej koleżanki. - Przypomniał mi mój... kolega? - A przepraszam! Z tych wrażeń zapomniałam. Matt to jest Anka, moja najlepsza przyjaciółka. Anka - Matt. A tak w ogóle to bardzo Ci dziękuję! I.. jeszcze jedno. Brakuję jednego podpisu.- Uśmiechnęłam się do chłopaka oddając mu zeszyt żeby się wpisał.
- Ja Ci się wpiszę na jutrzejszym meczu. Będę miał pewność że przyjdziesz. - Usłyszawszy te słowa nie wiedziałam co powiedzieć. - Matt ale ja nie mogę jechać jutro na ten mecz. Nie mam tylu pieniędzy i..- Chłopak nie dał mi dokończyć. - O pieniądze się nie musisz martwić bo.. bo ja Ci już bilet załatwiłem! - Nie mogłam w to uwierzyć! Matt Anderson zaprosił mnie na mecz?!! - Ale ja nie mogę przyjąć tego biletu. - Bardzo chciałam iść na ten mecz ale dziwnie było mi przyjąć tak drogi "prezent". - Nie ma żadnego ale! Jutro widzę Cię na meczu Julka.- Powiedział zdecydowanym głosem a ja rzuciłam się mu na szyję....


Witam Was kochani Trzeci rozdział oddaję w Wasze ręce. Mam nadzieję że się podoba. Cieszę się że w poprzednim rozdziale pojawiły się komentarze! Dziękuje




czwartek, 10 lipca 2014

ROZDZIAŁ DRUGI

Prawie bym upadła gdyby mnie ktoś nie złapał. To był Fabian Drzyzga. - Ej, nic Ci nie jest? Wszystko w porządku? To przez tą piłkę, bo.. bo ja nie chciałem Cię uderzyć i.. -To ty mnie uderzyłeś? - Spytałam z niedowierzaniem. - Tak, ale przepraszam.. - Nie dając mi dokończyć skarciłam go wzrokiem. - Czyś ty człowieku oślepł? Kto Cię do piłki dopuścił? Ja mogłam umrzeć! - Powiedziałam z oburzeniem. Chociaż widząc jego zdziwioną a raczej przestraszoną minę, nie mogłam powstrzymać uśmiechu który cisnął mi się na usta. Hmm.. w sumie nie musiałam długo czekać bo chłopak momentalnie odwzajemnił ten gest. Boże jaki on ma uśmiech..! Nie, Julka jesteś silna! Nie daj się oczarować, on chciał Cię zabić! - Czy byłbyś taki łaskawy zaprowadzić mnie do łazienki czy będziesz tu czekał aż umrę? - Powiedziałam z lekkim sarkazmem, no ale co on sobie myśli? Że mu wybaczę bo jest przystojny, bo ma taki śliczny uśmiech? Nie, nie nie! Muszę się opanować, to tylko reprezentant mojego kraju który na co dzień gra w moim ukochanym klubie. Co w tym nadzwyczajnego co nie? - Ale ja mecz gram. - Wymigiwał się siatkarz czym jeszcze bardziej mnie denerwował. - Grzejesz ławę panie Drzyzga a mi coraz gorzej więc chociaż pokaż gdzie jest ta łazienka! - Po tych słowach rozgrywający wreszcie wskazał mi drogę. - Jak nie wrócisz za 10 minut to wiedz że warto zainwestować w GPS'a. - Powiedział z cwaniackim uśmiechem a ja wyszłam nie mogąc już znieść bólu. Kierując się wskazówkami Fabiana wreszcie znalazłam łazienkę. Musiałam się odświeżyć, na szczęście bardzo się nie umalowałam przed meczem więc spokojnie mogłam zamoczyć twarz w zimnej wodzie. Gdy ból głowy ustał, usłyszałam jak spiker mówił że wygraliśmy tego seta 26 do 24 i zarazem wygrywamy mecz za trzy punkty. Moja radość była ogromna mimo mojego wcześniejszego stanu. Głośno się wydarłam i wybiegłam z łazienki alby zdążyć zebrać autografy.Normalnie niczym Mission Impossible. Wybiegłam z łazienki i skręciłam w prawo ale nie widziałam wejścia na halę. Kurde, może ten GPS to nie był taki zły pomysł? Zawróciłam i szybkim krokiem poszłam w przeciwną stronę gdy nagle ktoś otworzył drzwi tuż przede mną tym samym mnie uderzając. Nie ma to jak przyjść sobie na mecz i zostać poturbowanym.
- Przepraszam, nic Ci nie jest? Biegłaś jak oszalała, nie bój się nie uciekniemy Ci.- Powiedział ON. Sam Matt Anderson! Byłam w szoku, moja mina pewnie była lekko mówiąc dziwna bo na twarzy Amerykanina pojawił się uśmiech i błysk w oku. - Wszystko w porządku. - Uśmiechnęłam się najładniej jak potrafiłam.- Nie uciekniecie? To dobrze bo przyda mi się parę autografów.- Powiedziała zagryzając dolną wargę. -Hmm to chyba ja powinienem Cię prosić o autograf! Jesteś modelką? Wyglądasz zjawiskowo.. Ale ze mnie niezdara, nawet się nie przedstawiłem! Jestem Matt Anderson. - Powiedział dumnie, podając mi swa rękę. - Julka Bryk, ale znajomi mówią na mnie Mańka. - Posłałam mu uśmiech na co on pocałował mnie w dłoń. Jego lekki zarost delikatnie musnął moją rękę na której poczułam dreszczyk. I ból który znów męczył moją głowę - A za to - powiedziałam wskazując na moją obolałą głowę - Musisz się jakoś zrewanżować.
-Zrewanżować powiadasz? Chyba już wiem jak. - Uśmiechnął się szelmowsko, złapał mnie za rękę i pociągnął w znajomym mi już kierunku..







Hej :) bardzo się ciesze ponieważ sporo osób obejrzało mój blog :D czekam na wasze opinie w komentarzach, jakieś sugestie które zainspirują mnie do dalszego pisania :D

środa, 9 lipca 2014

PIERWSZY ROZDZIAŁ

Siedząc na tylnym siedzeniu samochodu po przegranej bitwie z moją przyjaciółką o przednie, własnie mijałyśmy stacje paliw Orlen, gdzie widniał transparent z napisem "Kibicuj Naszym! Orlen - główny sponsor Mistrzostw Świata W Piłce Siatkowej Mężczyzn". Tak, to właśnie dziś zaczyna się podróż naszych Orzełków po medale, ale nie tylko ich podróż się zaczyna, moja również. Dziś wraz z Anką jedziemy na nasz pierwszy mecz. Nadal nie mogę uwierzyć że będę mogła na żywo dopingować naszych chłopaków i to w dodatku w meczu z USA. Dzisiejszego wieczoru moim celem jest zapolowanie na autograf od Igły. Zawsze go podziwiałam ale nigdy nie miałam okazji zobaczyć go na żywo, zresztą żadnego siatkarza nie widziałam oprócz podziwiania przed telewizorem. Jako prezent urodzinowy moja mama zgodziła się nas zawieść do.... Katowic! Droga minęła nam na śpiewaniu, no wiecie, żeby przygotować gardło przed wieczorem. Na szczęście nie było korków i dojechaliśmy szybko. Na parkingu pożegnaliśmy się z mamą i wystrzeliłyśmy z Anką jak z procy na halę. Anki tata zarezerwował nam miejscówki w pierwszym rzędzie. Ten to ma gest...
- Mańka zobacz Igła nam macha - powiedziała moja jakże podekscytowana a raczej niedowidząca przyjaciółka.
- Na oczy Ci pada? Hahaha on chce żeby mu picie rzucili ślepoto. Siatkarze zaczęli się rozgrzewać a moje oczy uciekały na drugą stronę siatki. No tak, nie ma co się dziwić gdy tam stoi cała reprezentacja USA, choć ja utkwiłam wzrok w zawodniku z numerem pierwszym. - Mańka!!! - usłyszałam pisk Anki po czym dość mocno dostałam czymś w głowę. - Co to kurde było, granat?! - wymamrotałam po chwili. - Mów który to a zabiję! No chyba że to Igła, wtedy najpierw zdjęcie i autograf. - Nic Ci nie jest "ślepoto"? - powiedziała pokazując palcami cudzysłów - Ajj człowieku, trzeba było się tak na Andersona nie patrzeć to byś wiedziała - dogryzła mi Anka.
Było już 23-19 w trzecim secie dla naszych, gdy się źle poczułam. Powiedziałam mojej towarzyszce że wrócę nim się rozejdą siatkarze, bo chcę iść po autografy i wyszłam z hali w poszukiwaniu toalety. Nie było miejsca między rzędami a ja się czułam coraz gorzej więc postanowiłam przejść niezauważalnie koło ławki rezerwowych. Tak, niezauważalnie byłoby gdybym nie zasłabła przy siedzeniu jednego z siatkarzy. Prawie bym upadła gdyby mnie ktoś mnie złapał....



Hej tu Miśka :) Mam nadzieje że komus się spodobało. Byłoby fajnie gdyby ktoś skomentował, wiedziałabym że mam dla kogo pisać. Pozdrawiam :*